6 mln samochodów sprowadzili Polacy z Zachodu od naszego wejścia do Unii Europejskiej. Przynajmniej połowa z nich ma wypadkową przeszłość, sfałszowane dokumenty, cofnięte liczniki przebiegu.


„Zaledwie 80 tys. km przebiegu, absolutnie bezwypadkowy, 70-letnia Niemka jeździła nim tylko na zakupy i do kościoła. Jednym słowem: perełka!” – tak jeden ze sprzedawców zachwalał w ogłoszeniu sprowadzonego z Zachodu Volkswagena Golfa z 2000 roku. Gdy na podstawie numeru VIN (numer identyfikacyjny pojazdu) sprawdziliśmy auto w bazie Volkswagena, wyszło na jaw, że ostatni przegląd przeszło we wrześniu ubiegłego roku przy przebiegu 223 tys. km. Ponadto pojazd miał w przeszłości dwie poważne naprawy – informuje „Gazeta Prawna”.

Na co uważać kupując używane auto? Takich „okazji” jest znacznie więcej, a sprzedawcy oszukują na różne sposoby. Ryzyko zakupu takiego auta można jednak zmniejszyć.

Więcej…

 

VW Passat (1996-2005) Dobra trwałość, wysoki komfort jazdy, jakość wykończenia, przestronne wnętrze.

Powyższe cechy dotyczą czterech pierwszych generacji VW Passata. A jak prezentuje się tak popularny na naszych ulicach model B5? Czy dorównuje swoim poprzednikom, których uważano zawsze za trwały, wygodny i bezpieczny środek transportu?

Więcej…

 

Import aut używanych w naszym kraju osiągnął poziom nie notowany nigdy wcześniej i spowodował spore reperkusje w motoryzacji. Z jednej strony 800 000 aut wjeżdżających co roku do Polski wywołuje niezadowolenie dystrybutorów nowych pojazdów, z drugiej zaś cieszy tych, którzy poszukując taniego środka transportu mogą liczyć na znacznie niższe ceny oraz szeroką jak nigdy ofertę modeli i wersji.

Ale zalety takiego stanu rzeczy są tylko pozorne, bo praktyka pokazuje, że używane auta w Polsce to w ogromnej większości propozycje handlarzy – zużyte mechanicznie, z reguły powypadkowe, nierzadko pochodzące z kradzieży. Efekt jest taki, że zakup samochodu z krajowego rynku wtórnego bez odwiedzin w centrum diagnostycznym albo bez udziału wprawnego eksperta to zwykła loteria, kończąca się nader często przegraną kupującego (strata pieniędzy, ogromne wydatki na naprawy). By uniknąć problemu niektórzy decydują się na fabrycznie nowe auto, ale mniejsze i gorzej wyposażone niż dostępne w tej cenie na rynku wtórnym. Jest jednak jeszcze jedno wyjście: sprowadzenie samochodu zza naszej zachodniej granicy. Trzeba tylko trzymać się pewnych reguł, by taki zakup był rzeczywiście trafiony.

Więcej…

 

Chcesz sprowadzić samochód ze Stanów Zjednoczonych? Oprócz kosztów jego sprowadzenia takich jak cło, akcyza i podatki, będę jeszcze inne wydatki.

Mimo że dolar nie jest tak tani jak w połowie 2008 r., to i tak w niektórych przypadkach kupno auta za oceanem może się wciąż opłacać. Do ceny zakupu pojazdu należy jednak doliczyć kilka opłat, które istotnie wpłyną na wartość całej transakcji.

Rzeczywiście największą część wspomnianych opłat będą stanowiły cło, akcyza i podatek VAT. Od stycznia 2009 r. obowiązuje nowa, podwyższona stawka podatku akcyzowego na auta o pojemności powyżej 2000 cm sześc., który wynosi obecnie 18,6 procent. Samochody o mniejszej pojemności wciąż są objęte akcyzą w wysokości 3,1 proc. Do tego będzie trzeba doliczyć stawkę celną w wysokości 10 proc. oraz podatek VAT – 22 procent.

Więcej…

 

Podrabianie numerów nadwozia tzw. nr VIN (Vehicle Identification Number) jest bardzo częstą metodą ponownego wprowadzenia kradzionego auta na rynek.

Najczęstszym, a zarazem bardzo trudnym do wykrycia sposobem podrabiania numerów jest ich nabijanie taką samą czcionką jak fabryczna. Zdarza się, że pola numerowe są nagrzewane, wyklepywane, a następnie od nowa nabijane. Wyjątkowo trudna do wykrycia jest metoda wpasowywania całych elementów karoserii z numerem. Polega to na tym, że wycina się dany element w miejscach jego fabrycznego łączenia i wstawia taki sam fragment tylko z innego auta, ale tej samej marki i modelu, tworząc tym samym tzw. klon legalnego samochodu.

Wykrycie takiego fałszerstwa gołym okiem w zasadzie jest niemożliwe, warto więc poprosić o pomoc rzeczoznawcę. Wśród metod wykrywania znajduje się m.in. fotografowanie pola numerowego i powiększenie zdjęcia. Specjaliści porównują czcionkę z tą, którą stosuje producent. Fałszerstwo można również wykryć, badając grubość powłoki lakierniczej, która nie powinna zmieniać się gwałtownie. Jeżeli następuje taki skok grubości lakieru, może to oznaczać, że w danym miejscu były używane jakieś narzędzia. Do wykrywania tego typu przeróbek służy metoda, która polega na pokryciu podejrzanego elementu kontrastową powłoką lakierniczą, następnie naniesienia na nią płynu z opiłkami, które pod wpływem dwóch magnesów przyłożonych po bokach, układają się, tworząc określone kształty uwypuklające, np. miejsca spawów.

Więcej…

 
Więcej artykułów…
Zareklamuj się za 2 PLN
Dołącz do nas na Facebook'u