Gdy tylko odebrałam prawo jazdy, szczęśliwa wróciłam do domu i zaproponowałam mojej siostrze, że zabiorę ją na zakupy. Gdy tylko wsiadłyśmy do samochodu nagle zaczęła się dziwnie zachowywać: kurczowo trzymała się podłokietnika w drzwiach a nogami zapierała się o podłogę. Było to dziwne szczególnie, że nie zdążyłam nawet wyjechać z parkingu.
W drodze do sklepu nieustannie informowała mnie o samochodach i ludziach, znajdujących się w promieniu 200 metrów ode mnie – na wypadek gdybym ich nie widziała. Z dokładnością GPS-a wydawała mi komendy „teraz w lewo, skręć w lewo!” – przecież znam tą trasę na pamięć. Gdy światła zmieniały się na czerwone niemalże krzyczała „Hamuj!”. Ze sklepu wracała autobusem, stwierdziłam, że jest to zbyt wielkie wyzwanie dla mnie – jeździć z pasażerem. Minęło kilka lat i zaczęłam zauważać inne irytujące zachowania pasażerów, które naprawdę drażnią kierowcę.