Całe południe Polski walczy od kilku dni z ogromną powodzią, która poza skutkami ekonomicznymi sprawia wiele kłopotów komunikacyjnych. Jazda samochodem w głębokiej kałuży wymaga odpowiedniej techniki, aby nie uszkodzić auta.
Przejazd przez kałuże wiąże się często z gwałtownym schłodzeniem elementów silnika i zawieszenia oraz zalaniem elektryki auta.
W przypadku silnika, najniebezpieczniejsze jest dostanie się wody do jego środka poprzez układ ssący. Zassana do cylindrów woda obniża jego moc, powoduje uszkodzenia a także może obniżyć skuteczność smarowania, jeżeli dostanie się do miski olejowej. „Zachłyśniecie” się silnika wodą może doprowadzić do jego unieruchomienia.
Przejazd przez głęboką kałużę grozi także zalaniem i uszkodzeniem alternatora, w którym nie dość, że może dojść do zwarcia, to grozi mu również zatarcie łożysk a w skrajnych przypadkach także pęknięcie obudowy. W podobnej sytuacji są elementy zapłonu oraz elektronika, w których najgroźniejsze jest chwilowe zwarcie a wilgoć, która pozostanie w zamkniętych obudowach takich systemów w dłuższym okresie czasu prowadzi do zaśniedzenia i korozji.
Jedną z droższych niespodzianek, jakie mogą nas czekać po wyjechaniu z kałuży, to kompletne zniszczenie katalizatora, który rozgrzewa się do kilkuset stopni a po gwałtownym schłodzeniu może popękać i przestać całkowicie spełniać swoje zadanie. Szczególnie narażone na to są starsze modele, które nie są wyposażone w specjalną osłonę termiczną lub została ona zniszczona.