Zawodnicy Orlen Team wystartowali do walki o trofea w 33. rajdzie Dakar.
Tradycyjnie w dniu 1 stycznia, 407 zawodników przystąpiło do rywalizacji w kolejnej edycji Rajdu. Jako pierwszy spośród Polaków na rampę startową wjechał Rafał Sonik jadący quadem, a zaraz po nim pozostali zawodnicy zespołu: motocykliści Marek Dąbrowski i Jacek Czachor oraz samochodowy zespół Krzysztof Hołowczyc i Jean Marc-Fortin.
Ceremonia startu odbyła się w ponad 35-stopniowym upale, w najbardziej centralnie położonym punkcie Buenos Aires na ulicy Avenue of 9th July. Ta lokalizacja nawiązuje do tradycji, gdyż pierwsze rajdy startowały z Paryża z Place de la Concorde. Rajdowa karawana przyciągnęła tysiące kibiców, którzy gromadzili się wzdłuż drogi prowadzającej do startu. Wszyscy wiwatowali i zagrzewali rajdowców do walki.
Jacek Czachor: Dwa lata temu po pierwszym odcinku specjalnym zajmowałem drugie miejsce. W tym roku nie będę za wszelką cenę starał się poprawić tego wyniku. Przed nami długa dojazdówka, a później ruszamy do ścigania. Oczywiście chciałbym walczyć o zwycięstwo w rajdzie, zdaję sobie jednak sprawę z bardzo mocnej obsady w stawce motocyklowej. Jest co najmniej 30 zawodników, których celem jest podium. Na pewno nawiążę z nimi walkę.
Marek Dąbrowski: Nie można atakować od razu na początku. W szczególności, że pierwsze odcinki zostaną rozegrane prawdopodobnie w deszczu po górskich szlakach. Rajd jest długi i czeka nas jeszcze cały przekrój różnych nawierzchni. Trzeba będzie trzymać umiarkowane, ale równe tempo, a to przełoży się na dobry wynik.
Pechowo rozpoczął się rajd dla Rafała Sonika. Jadący quadem Sonik, jeden z faworytów tegorocznej imprezy uległ poważnemu wypadkowi już na pierwszym odcinku specjalnym rajdu. Polak rozbił quada i ma podejrzenie złamania ręki. Musiał wycofać się z dalszej rywalizacji. Jego marzenia o podium zostały przekreślone na 176 kilometrze, czyli na 17 kilometrów od mety pierwszego odcinka specjalnego.
Źródło: auto-news.pl